Wszystko o:

eva- ewa

1082 1086 1079 1077 1083 1086 1090 1087 1091 1097 1077 1085 1080 1103

1042 1079 1072 1087 1086 1074 1077 1076 1085 1080 1082 1077 1074 1086 1090 1074 1082 1072 1082 1086 1084 - 1079 1072 1073 1099 1083 1046 1080 1083 1076 1072 1073 1099 1083 1050 1086 1079 1077 1083 - 1088 1

Powinienem teraz

Powinienem teraz być mądrzejszy, niż byłem. Ale nie wiem, czy mądrzejszy jestem.

eva- ewa

Normal 0 21 lt !-- * Font Definitions * font-face font-family:Wingdings panose-1:5 0 0 0 0 0 0 0 0 0 mso-font-charset:2 mso-generic-font-family:auto mso-font-pitch:variable mso-font-signature:0 268435456 0 0 -2147483648 0 * Style Definitions * p.MsoNormal, li.

Jesienne słońce

Lubię jesienne słońce, wtedy Gdy przez tłum chmurek i mgieł się przedziera I rzuca blady swój umarły promień

ODA DO MŁODOŚCI

Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy Młodości! dodaj mi skrzydła! Niech nad martwym wzlecę światem W rajską dziedzinę ułudy: Kędy zapał tworzy cudy, Nowości potrząsa kwiatem I obleka w nadziei złote malowidła. Niechaj, kogo wiek zamroczy, Chyląc ku ziemi poradlone czoło, Takie widzi świata koło,

List do kobiety

Gdybym ja nie był poetą, A pani nie była kobietą, To znaczy: gdybym ja umiał Bez obłąkania i szału Dań składać pięknemu ciału I takbym się wyżył, wyszumiał Gdybym mógł kochać bez mitu, Bez natchnionego zachwytu, Bez legendarnych przydatków, Bez wahań, wzlotów, upadków, Bez mistycznego pomostu,

Blog poetów

bezwartościowa Powstała z okruchów mojego świata I żyje ze mną całe dwa lata! : Z poetycznym pozdrowieniem dla wszystkich bywalców bloga Ewa 28 listopada 2007r.

Śpieszmy się

Śpieszmy się śpieszmy kochać ludzi Jak poucza nas poeta ksiądz Twardowski Jan Oni naprawdę tak umieją odejść nagle Tak nie wrócić zawieruszyć się na amen Zatrzeć ślad Jeszcze się ręce wyciągają jeszcze witać Mocno jeszcze objąć chcą A tu już puste miejsca po nich Fotografie telefony głucho

Kraina poezji

Do tej krainy idź ścieżkami tonów, Z których się rodzą spokojne muzyki, Granicą dźwięków jeszcze niespełnionych, Zaczętych tylko. Jeżeli w noc czerwcową się rozlegnie Brzęk, chrabąszcz w strunę u skrzypiec uderzy Albo kot po klawiszach pazurkiem przebiegnie, Możesz im wierzyć - Idź, nim umilkną. Do

Ocean

Któregoś roku - czy to ważne - na statku, który toczy śmierć, piliśmy długo, nieuważnie... - I jeszcze raz... I jeszcze ćwierć... A siedział tam Zabójczy Eryk, i doktor był, i koty dwa, starszy mechanik, gwiazdy cztery, zielona noc, i George, i ja. Gdy słońce wzeszło Kicz? Poemat? i blady

Morze koi nerwy

To rozpacz: niby dość schludnie się noszę, a nerwy jak stare kalosze. Zupełnie w strzępach! I co robić doktorze? Rzekł, żebym jechał koić nerwy nad morze Morze - Polskie Morze tak szumi bez przerwy, że aż dziwne: polskie - a łagodzi nerwy. Stanąłem nad brzegiem z morzem oko w oko -

Wolny przekład z Szekspira

odchodzi chyłkiem. W noc wyrusza. Jak gdyby w ręku trzymał jeszcze swą rolę godną Poloniusza. Ewa Lipska

Elegia zimowa

Normal 0 21 lt !-- * Font Definitions * font-face font-family: quot Lucida Casual CE quot mso-font-alt: quot Arabic Typesetting quot mso-font-charset:238 mso-generic-font-family:script mso-font-pitch:variable mso-font-signature:5 0 0 0 2 0 * Style Definition

Tylko jesienią

Może to jest zły objaw może nie ta melodia Człowiek znowu roztajał i boli Znowu rosną rośliny znowu drżą mi kończyny Znowu kicham od pyłku topoli Bo czy wiosna jest taka radosna Tak co roku zaczynać od nowa Zno

Jaskółka

Normal 0 21 lt !-- * Font Definitions * font-face font-family: quot Bookman Old Style quot panose-1:2 5 6 4 5 5 5 2 2 4 mso-font-charset:238 mso-generic-font-family:roman mso-font-pitch:variable mso-font-signature:647 0 0 0 159 0 * Style Definitions * p.MsoNo

Chwile

Normal 0 21 lt !-- * Style Definitions * p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal mso-style-parent: quot quot margin:0cm margin-bottom:.0001pt mso-pagination:widow-orphan font-size:12.0pt font-family: quot Times New Roman quot mso-fareast-font-family: quot Time

Kozioł ofiarny

Był raz sobie las, nie pamiętam gdzie, otóż w lesie tym pewien kozioł żył, taki zwykły cap, ot - ni be, ni me, wzorem wszystkich kóz śmierdział, jadł i pił, snuł się kozioł po ostępach rozsiewając kozi smród, czasem meczał, jak to kozioł, coś głupiego, z oczu starał się zejść, słowem, robił

Spotkanie z matką

Ona mi pierwsza pokazała księżyc i pierwszy śnieg na świerkach, i pierwszy deszcz. Byłem wtedy mały jak muszelka, a czarna suknia matki szumiała jak Morze Czarne. Noc. Dopala się nafta w lampce. Lamentuje nad uchem komar. Może to ty, matko, na niebie jesteś tymi gwiazdami kilkoma? Albo na jezi

Jesteśmy na wczasach...

Za oknami noc, W górach śniegu moc okrywa wszystko. Czort jedyny wie, Co rzuciło mnie w to uzdrowisko. Na parkiecie szum, Wczasowiczów tłum spleciony gęsto. Siedzę tutaj sam, A przed sobą mam orkiestrę męską. Typ, co szarpie bas, Wie, że nadszedł czas, gdy w kimś na bańce Czuła struna drgnie I rozpo

Truskawki w Milanówku

Ja mam na ogół pamięć krótką, ja mam na ogół pamięć złą, ktoś do mnie mówił: quot Niezabudko quot Zupełnie nie pamiętam, kto. Ktoś mnie ubierał w perły, futra, Kto? Całkiem nie pamiętam, lecz Aż po starości jesień smutną Pamiętać będę jedną rzecz: Truskawki w Milanówku, Tamten ganeczek w

Beatrix

- Utwory pana czytałam starannie Lecz nie ma słówka w nich do Beatrycze: Jakbyś pan nigdy żadnej pięknej pannie Nic nie napisał... a ja - na to liczę. - Pani! twą naprzód niech mi wolno będzie Uścisnąć rękę za tak wiele trudu... - Trudu?... ...Zapewne - bo nigdzie i wszędzie Utwory moje.

Deszcz Jesienny

O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny, Dżdżu krople padają i tłuką w me okno... Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną I światła szarego blask sączy się senny... O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny... Wieczornych snów m

Całujta mnie w dupę

Apsztyfikanci grubej Berty I katowickie węglokopy, I borysławskie naftowierty, I lodzermensche, bycze chłopy, Warszawskie bubki, żygolaki Z szajką wytwornych pind na kupę, Rębajły, franty, zabijaki, Całujcie mnie wszyscy w dupę. Izraeliccy doktorkowie, Widnia, żydowskiej Mekki, flance, C

Dwanaście godzin z życia kobiety

Wstałam o siódmej rano i już jest siódma wieczorem 8232 książkę niedoczytaną z trudem do ręki biorę, stron mi zostało niewiele, lecz chyba czytać nie będę przede mną jak na apelu stanęło długim rzędem: Dwanaście skulonych i drobnych godzin z życia kobiety, tak bardzo do siebie podobnych,

*** Rzadko na moich wargach

Rzadko na moich wargach - Niech dziś to warga ma wyzna Jawi się krwią przepojony, Najdroższy wyraz: Ojczyzna. Widziałem, jak się na rynkach Gromadzą kupczykowie, Licytujący się wzajem, Kto Ją najgłośniej wypowie. Widziałem, jak między ludźmi Ten się urządza najtaniej, Jak poklask zdobywa

OGRZEJ MNIE

Dzień, czy noc, czy to skwar czy też mróz, jednaka treść nieodmiennie rozbrzmiewa w tej piosence: Memu ciału wystarczy trzydzieści sześć i sześć, mojej duszy potrzeba znacznie więcej, Memu ciału wystarczy coś wypić i coś zjeść, trochę pospać na boku czy na wznak i nasz cud gospodarczy zapewnia mi to

Traktacik o wyobraźni

Ma życie stanów rozmaitość: Przesyt, niedosyt, czczość i sytość, Jakość, nijakość, ruch i trwanie, Kwitnienie i obumieranie. Doprawdy - nadmiar mocnych wrażeń, Splątanych ścieżek, przeobrażeń... Szczęściem - ratuje ciągłość jaźni Zbawienny uwiąd wyobraźni. Są zatem tacy, któr

Człowiek wielopiętrowy

Kiedy wschodzi słońce, oświetla głupoty i winy schowane w kątach pamięci i

Gawęda o miłości ziemi ojczystej

Bez tej miłości można żyć, mieć serce suche jak orzeszek, malutki los naparstkiem pić z dala od zgryzot i pocieszeń, na własną miarę znać nadzieję, w mroku kryjówkę sobie uwić, o blasku próchna mówić quot dnieje quot , o blasku Słońca nic nie mowić. Jakiej miłości brakło im, że są jak okn

W żółtych płomieniach liśći

W żółtych płomieniach liści brzoza dopala się ślicznie. Grudzień ucieka za grudniem, styczeń mi stuka za styczniem. Wśród ptaków wielkie poruszenie, ci odlatują, ci zostają, na łące stoją jak na scenie - czy też przeżyją, czy dotrwają ?  

Obieranie jabłka współczesna wersja kuszenia

                                                                    Ewa Sonnenberg 8222 Płonący tramwaj 8221  

Przesłanie do Nadwrażliwych

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi za waszą czułość w nieczułości świata, za niepewność - wśród jego pewności za to, że odczuwacie innych tak jak siebie samych zarażając się każdym bólem za lęk przed światem, jego ślepą pewnością, która

* * * Nie to, co mi się śniło

Nie to, co mi się śniło, alem co krwią przepłakał, to widzę, gdy się schylę nad wodą, w której ptaki kreślą węzły daremne, które nie zwiążą bólu ani mi świat utulą, ale się plączą ciemne, ale mi grób rozwiną i rozwijając - miną. ten świat, gdzie widzieć chciałem roślinnych linii mądrość,

Czerwonym blaskiem otoczona Ostatnie tango

dziwnie lśnią, Błysk stali : 8212 Chwieje się i słania, Jęk cichy... cichy jęk konania... Krew spływa... koniec snów, kochania. Ostatnie tango to!... Słowa: Stanisław Ratold Z repertuaru: Ewy Demarczyk

Jak się czuję

Kiedy ktoś zapyta, jak ja się dziś czuję, grzecznie mu odpowiadam, że quot dobrze, dziękuję quot . To, że mam artretyzm, to jeszcze nie wszystko, astma, serce mi dokucza i mówię z zadyszką, puls słaby, krew w cholesterol bogata... lecz dobrze się czuję, jak na moje lata. Bez laseczki chodz

Pieśń ze środka miasta

O Boże, zbaw mnie ze Świętokrzyskiej, Ze środka miasta, z potopu kamieni, Z wilgoci murów słotnej i śliskiej, Z posuchy skwarów, z dusznej agonii, Z szarości życia i monotonii, Z gwałtu, pośpiechu, który nie zmieni Tego, do czegośmy przeznaczeni I który w uszach, jak popłoch, dzwoni. Zbaw mnie od wy

Pokolenie

Wiatr drzewa spienia. Ziemia dojrzała. Kłosy brzuch ciężkiw góre unoszą i tylko chmury - palcom czy włosom podobne - suną drapieżnie w mrok. Ziemia owoców pełna po brzegi kipi sytością jak wielka misa. Tylko ze świerków na polu zwisa głowa obcieta strasząc jak krzyk. Kwiaty to krople miodu -

Czas zmroku to dobry czas

Czas zmroku to dobry czas. Bezgranicznie słodki czas. Nie jest to zależne od pory roku. Z nastaniem zimy usiąść przy kominku, w lecie 8211 w cieniu wielkiego drzewa: to jest zawsze pełne tajemniczego uroku, to zawsze oczarowuje ludzkie serca. Zmrok, jakby wiedział, że ludzkie serce n

Modlitwa laika

Panie! Najmędrszy z profesorów! Chciej przyjąć wniosek mój paniczny: Zachowaj nas od Nikiforów W dziedzinach pozaartystycznych! Niech żyją wolni i szczęśliwi, Niech rzeźbią lub malują jaja, Lecz niech naiwny prymitywizm Po innych pionach się nie szlaja. Wszyscyśmy winni im uznanie,

Potwór Pana Cogito

1 Szczęśliwy święty Jerzy z rycerskiego siodła mógł dokładnie ocenić siłę i ruchy smoka pierwsza zasada strategii trafna ocena wroga Pan Cogito jest w gorszym położeniu siedzi w niskim siodle doliny zasnutej gęstą mgłą przez mgłę nie sposób dostrzec oczu pałających łakomy

Dusiołek

Szedł po świecie Bajdała, Co go wiosna zagrzała - Oprócz siebie - wiódł szkapę, oprócz szkapy - wołu, Tyleż tędy, co wszędy, szedł z nimi pospołu. Zachciało się Bajdale, Przespać upał w upale, Wypatrzył zezem ściółkę ze mchu popod lasem, Czy dogodna dla karku - spróbował obca

*** Zali naprawdę już wiosna

Zali naprawdę już wiosna Jawi się stopy lekkiemi Na ziemi twardej od mrozu, Na śniegiem pokrytej ziemi? Zali naprawdę nie myli Wlepione w przestrzeń oko? Szeroko-li świat ten ogarnia, Wnika-li w niego głęboko? Zali naprawdę mu wierzyć, Iż coś nie na wyżach przemie

Harmonia sfer

Normal 0 21 lt !-- * Font Definitions * font-face font-family: quot Arial Unicode MS quot panose-1:2 11 6 4 2 2 2 2 2 4 mso-font-charset:128 mso-generic-font-family:swiss mso-font-pitch:variable mso-font-signature:-1 -369098753 63 0 4129279 0 font-face font-

Wiatr

Normal 0 21 lt !-- * Style Definitions * p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal mso-style-parent: quot quot margin:0cm margin-bottom:.0001pt mso-pagination:widow-orphan font-size:12.0pt font-family: quot Times New Roman quot mso-fareast-font-family: quot Time

Monolog Hamleta

Być albo nie być - oto jest pytanie. Kto postępuje godniej: ten, kto biernie Stoi pod gradem zajadłych strzał losu, Czy ten, kto stawia opór morzu nieszczęść I w walce kładzie im kres? Umrzeć - usnąć - I nic poza tym - i przyją

Nowy Rok

Skonał rok stary z jego popiołów wykwita Feniks nowy, już skrzydła roztacza na niebie Świat go cały nadzieją i życzeniem wita. Czegoż w tym nowym roku żądać mam dla siebie? Może chwilek wesołych? - Znam te błyskawice Kiedy niebo otworzą i ziemię ozłocą, Czekamy wniebowzięcia: aż nasze

Na wypadek, gdyby to nie skończyło się małżeństwem

Było lato.Nasz pociąg nam uciekł. Zapytałam: quot Co robić z tym czasem? quot . Powiedziałeś: quot Mam takie uczucie, jakbym zdążył na panią tym razem quot . I już było po naszej przesiadce na ten pociąg wzajemny, obłędny, którym dotąd pędzimy przez stacje dni upalnych i nocy płomienn

Przy oknie

Wiem... Siadłaś teraz przy oknie I patrzysz... Kasztan pożółkły przed Twym oknem stoi I liście roni... jesienne liście... Deszcz kropi... kasztan moknie, Wiem: siadłaś teraz przy oknie, Jesienią Ci się w dobrych oczach smutki, Te twoje smutki: dziwne... przypomniane... Lecą, lecą z kasztanu liście

Tren Fortynbrasa

Teraz kiedy zostaliśmy sami możemy porozmawiać książę jak mężczyzna z mężczyzną chociaż leżysz na schodach i widzisz tyle co martwa mrówka to znaczy czarne słońce o złamanych promieniach Nigdy nie mogłem myśleć o twoich dłoniach bez uśmiechu i teraz kiedy leżą na kamieni

Lulajże, Jezuniu...

Normal 0 21 lt !-- * Font Definitions * font-face font-family:Verdana panose-1:2 11 6 4 3 5 4 4 2 4 mso-font-charset:238 mso-generic-font-family:swiss mso-font-pitch:variable mso-font-signature:536871559 0 0 0 415 0 * Style Definitions * p.MsoNormal, li.MsoNor

Witaj, majowa jutrzenko

Witaj, majowa jutrzenko, Świeć naszej polskiej krainę, Uczcimy ciebie piosenką, Przy hulance i przy winie. Witaj Maj! Trzeci Maj! U Polaków błogi raj! Nierząd braci naszych cisnął, Gnuśność w ręku króla spała, 1040 wtem Trzeci Maj zabłysnął I nasza Polska powstała. W

Pieśń o fladze

Jedna była - gdzie? Pod Tobrukiem. Druga była - hej! Pod Narvikiem. Trzecia była pod Monte Cassino, A każda jak zorza szalona, biało-czerwona, biało-czerwona! czerwona jak puchar wina, biała jak gwiezdna lawina, biało-czerwona. Zebrały się nocą flagi. Flaga fladze dodaje odwagi: - No, no, nie bądź t

Ludzie dbają o siebie

Ludzie dbają o siebie, ludzie dbają o siebie, ludzie dbają o siebie stale. Uważają na siebie i chuchają na siebie, noszą ciepłe skarpety i szale. Zażywają mikstury, wybierają się w góry, by oddychać pełnymi płucami. Zabijają kurczaki, przyrządzają przysmaki i wzmacniają swój wątły organi

Życie to krótki sen

Normal 0 21 lt !-- * Style Definitions * p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal mso-style-parent: quot quot margin:0cm margin-bottom:.0001pt mso-pagination:widow-orphan font-size:12.0pt font-family: quot Times New Roman quot mso-fareast-font-family: quot Tim

Także i Ty

Także i Ty, i Tobie też, przekonasz się, nauczysz się, pogodzisz jeszcze się, kto wie, z wszystkim co dziś... co jeszcze nie. Także i Ty, i Tobie też, choć wiele jeszcze pragniesz, chcesz, zrozumiesz sam, przekonasz się, że głupstwem było tyle chcieć. W ramiona czyjeś rzucić się i rozpłomi

Niepokonani

Gdy emocje już opadną Jak po wielkiej bitwie kurz Gdy nie można mocą żadną Wykrzyczanych cofnąć słów Czy w milczeniu białych haniebnych flag Zejść z barykady Czy podobnym być do skały Posypując solą ból Jak posąg pychy samotnie stać Gdy ktoś kto mi jest światełkiem Gaśnie n

Labirynt

- a teraz kilka kroków od ściany do ściany, tymi schodkami w górę, czy tamtymi w dół, a potem trochę w lewo, jeżeli nie w prawo, od muru w głębi muru do siódmego progu, skądkolwiek, dokądkolwiek aż do skrzyżowania, gdzie się zbiegają, żeby się rozbiegnąć twoje nadzieje, pomy

Wiersz o Mikołaju

Choć na pewno to wszystko są baje, Takie wiecie, baje baju-baju To jednakże tak coś mi się zdaje Że przyjemnie wierzyć w Mikołajów. Świat się nimi co roku zaludnia O północy dnia szóstego grudnia. Nie wiadomo dotychczas dokładnie, Gdzie Mikołaj przez cały rok żyje, Chyba w szafkach, w komo

Śnieg Puchowy śniegu tren

Puchowy śniegu tren W krąg roztoczył lśnień czary, Dźwięczą sanek janczary, Miasto spowił już sen ... A przez ulicy cieśń, Zdobną w śniegowe szaty, Jedzie panicz bogaty Nucąc wesołą pieśń. A wtem do sań podbiega Dziewczyna niosąc bzy, Do jej łachmanów brzega Przymarzły śnieżne skry Wyci

Leżący, nocą

Dlatego, ty, taka spokojna, przyglądając się tobie, jak gdybym badał, w nocy pragnąc powolutku dojrzeć kolor twych oczu. Obejmując ci dłońmi twarz, kiedy leżysz tu wyciągnięta u mego boku, przytomna, zbudzona, w milczeniu patrząca na mnie. W oczach twych się pogrążyć. Spałaś. Patrzeć na cieb

Wiersz o Mikołaju

Normal 0 21   Choć na pewno to wszystko są baje,   Takie wiecie, baje baju-baju   To jednakże tak coś mi się zdaje   Że przyjemnie wierzyć w Mikołajów.   Świat się nimi co roku zaludnia   O północy dnia szóstego grudnia.     Nie wiadomo dotychczas dokładnie,   Gdz

Śniadanie z Bogiem

Mój Bóg pochyla się nade mną. - Wstań - mówi, choć za oknem ciemno I sen domaga się pointy. Sam nie zna snu, więc mnie pogania Do mycia zębów, do śniadania, Siłą perswazji i zachęty. Mój Bóg nie stworzył świata w tydzień. Robota mu niesporo idzie, Ciągle się myli i przeklina Grzebiąc w

Grande Valse Brillante

Czy pamiętasz, jak z tobą tańczyłem walca, Panno, madonno, legendo tych lat? Czy pamiętasz, jak ruszył świat do tańca, Świat, co w ramiona mi wpadł? Wylękniony bluźnierca, Dotulałem do serca W utajeniu kwitnące te dwie, Unoszone gorąco, Unisono dyszące, Jak ty cała, w domysłach i mgle. I tych dwoje

UPIJ SIĘ ZE MNĄ NA WESOŁO

  Upij się ze mną na wesoło. Zechcesz coś chlapnąć, no to chlap. I niech raz się zamknie koło moich mężczyzn, twoich bab. Upij się ze mną na wesoło. Zechcesz coś zburzyć, no to zburz. I niech raz się zamknie koło, jak przebaczać, no to już... Moje oczy zapłakane, twoje szanse zmarnowane i wydatki po

KOCHAM JUTRO

Kolejny dzień zamyka bramy I słońce w głębi mórz się skryło, Oto czas przeszły dokonany To już historia, to już było Niczego zmienić w tym nie mogę, Lecz przez zakręty życia mego Mogę wyruszyć w dalszą drogę Z nadzieją nową i dlatego Kocham jutro Z jego każdą obietnicą Z jego wielką tajemnicą Kocham

DOKĄD PRZED NIĄ UCIEKASZ

Dokąd przed nią wciąż uciekasz? I czemu myślisz, Że to twój serdeczny wróg? Ona, jak wierny pies, Za progiem domu czeka, Byś do niej wracał Z najdalszych dróg. Niekochana, niepotrzebna... Tak łatwo może ją Zastąpić byle kto. Lecz kiedy lęk nie daje zasnąć, Ona jedna Czuwa przy tobie w bezsenną noc.

PRZYPŁYW

W morze spienione, w szumiące morze gwiazdy spadały i nikły. Oto ci serce dzisiaj otworzę - To przypływ, miła, to przypływ! Nocy tej księżyc poszedł na przełaj przez srebrne wody Śródziemne, fala do brzegu szła i ginęła, jak giną słowa daremne, fala ginęła, fala wracała, jak miłość, której nie trzeb

NA ZAKRĘCIE

Dobrze się pan czuje?  To świetnie,  właśnie widzę - jasny wzrok, równy krok  jak w marszu.  A ja jestem, proszę pana, na zakręcie.  Moje prawo to jest pańskie lewo.  Pan widzi: krzesło, ławkę, stół,  a ja - rozdarte drzewo.  Bo ja jestem, proszę pana, na zakręcie.  Ode mnie widać niebo przekrzywion

CZY TE OCZY....

A gdy się zejdą, raz i drugi, kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością, bardzo się męczą, męczą przez czas długi, co zrobić, co zrobić z tą miłością. On już je widział, on zna te dziewczyny, z poszarpanymi nerwami,   co wracają nad ranem nie same, on już słyszał o życiu złamanym. Ona już wie

CZAS ZROBIŁ SWOJE

Dziewczynka, którą kiedyś byłam, Odwiedza mnie czasami w snach. Częstuje dropsem lub agrestem I patrzy na mnie, jakoś tak.... Z niedowierzaniem w piwnych oczach, W zdumieniu tak dziecinnym trwa, Jakby nie mogła w to uwierzyć, Że ... ja - to ja, Że ja - to ja. To czas, kochanie, Zrobił swoje, Dokładn

KAŻDA MIŁOŚĆ JEST PIERWSZA

Pytasz, czy kogoś kochałam przed tobą? Nie wiem - być może, że tak. Czy to jest ważne? Pójdź, usiądź tu, obok, wczuj się w tę chwilę, w jej smak. Niepowtarzalna jest każda minuta, każdy skurcz serca i oddech, i gest. Przeszłość odeszła i nie ma jej tutaj, jest tylko to, co jest. Każda miłość jest pi

BIAŁE NOCE

Romans I     Iskrą szronu płoną pomniki Zórz goreją splątane tęcze Byłeś nikim, zostaniesz nikim Świat jest większy niż serca wnętrze Ukojenie nie dla bezsennych Dla nich życia wesoły czyściec Znów zamilkli, a wiatr jesienny Z ust ich strąca słowa jak liście Szron to popiół, a świat to klęska Zorza

NA ZAKRĘCIE

Dobrze się pan czuje?  To świetnie,  właśnie widzę - jasny wzrok, równy krok  jak w marszu.  A ja jestem, proszę pana, na zakręcie.  Moje prawo to jest pańskie lewo.  Pan widzi: krzesło, ławkę, stół,  a ja - rozdarte drzewo.  Bo ja jestem, proszę pana, na zakręcie.  Ode mnie widać niebo przekrzywion

Do M***

Precz z moich oczu! ... posłucham od razu, Precz z mego serca! ... i serce posłucha, Precz z mej pamięci! ... nie ... tego rozkazu Moja i twoja pamięć nie posłucha. Jak cień tym dłuższy, gdy padnie z daleka, Tym szerzej koło żałobne roztoczy ... Tak moja postać, im dalej ucieka, Tym grubszym kirem t

LISTOPADY

Cale życie zrywam sie i padam, jakbym w piersi miał wiatr na uwięzi, i chwytają mnie złe listopady czarnymi palcami gałęzi. Ja upiłem się tym tchem, tym szumem, niepokojem, który serce zatruł- to dlatego spiewać już nie umiem, tylko wołam wołaniem wiatru, to dlatego codziennie sie tułam po wieczorny

Spokojność

Zbudzić się, zerwać, uchylić firanek, Wyjrzeć w kwietniowy, błękitny poranek, Gdzie tylko wierzby kwitnące się złocą I tylko brzozy białym pniem migocą - A na toń niebios, wiosenną i bladą, Fijoletową sieć gałązek kładą... Obejść kasztany, których pąki, lśniące Nowymi soki, łowią chciwie słońce I gł

Nie opuszczaj mnie

Nie opuszczaj mnie każda moja łza szepcze, że co złe się zapomnieć da, zapomnijmy ten utracony czas, co oddalał nas co zabijał nas i pytania złe i natrętne tak - jak? - dlaczego? - Jak? zapomnijmy je nie opuszczaj mnie Ja deszczowym dniem ci przyniosę z ziem gdzie nie pada deszcz

Żądania mężczyzny

I Kochaj mnie wszystkim, czym jesteś, Uczuciem, myślą, wzrokiem, ciałem. Kochaj w najdrobniejszym geście I w istnieniu całem. II Kochaj mnie młodością swoją W szczerym przyzwoleniu, Przysięgami, co się boją Słów w czułym milczeniu. III Kochaj mnie lazurem oczu, Co przyrzeka wszystko Skoro barwę z

Miłość od pierwszego wejrzenia

Oboje są przekonani, że połączyło ich uczucie nagłe. Piękna jest taka pewność, ale niepewność jest piękniejsza. Sądzą, że skoro nie znali się wcześniej, nic miedy nimi nigdy się nie działo. A co na to ulice, schody, korytarze, na których mogli się od dawna mijać? Chciałabym ich z

Popołudnie

Dobry wieczór, pewnie dziwisz się, kochanie Że mnie widzisz tu samego w takim stanie Co ma znaczyć ten jarzębiak Ten popiół na dywanie? Usiłuję się pogłębiać A w ten sposób jest najtaniej Nie jesteśmy przecież tacy Jacy w lustrze się widzimy Ja wyszedłem wcześniej z pracy I zabrakło mi rut

JESZCZE W ZIELONE GRAMY...

Wojciech Młynarski Przez kolejne grudnie, maje Człowiek goni jak szalony A za nami pozostaje Sto okazji przegapionych Ktoś wytyka nam co chwilę W skwar czy w upał, w zimie, w lecie Szans nie dostrzeżonych tyle I ktoś rację ma, lecz przecież Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy Jeszcze które

ZAMIAST

Ty, Panie tyle czasu masz, Mieszkanie w chmurach i błękicie A ja na głowie mnóstwo spraw I na to wszystko jedno życie. A skoro wszystko lepiej wiesz Bo patrzysz na nas z lotu ptaka To powiedz czemu tak mi jest, Że czasem tylko siąść i płakać Ja się nie skarżę na swój los Potulna jestem jak baranek I

Modlitwa Św. Tomasza z Akwinu znajduje się przy jego grobie w Tuluzie

Panie, Ty wiesz lepiej aniżeli ja sam, że się starzeję i pewnego dnia będę stary. Zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji. Odbierz mi chęć prostowania każdemu jego scieżek. Uczyń mnie poważnym lecz nie ponurym, czynnym, lecz nie narzu

HYMN O MIŁOŚCI

1 Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. 2 Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił. a miłości bym nie miał, byłbym niczym.

ŻYCIE TO NIE TEATR

Życie to jest teatr -- mówisz, ciągle opowiadasz. Życie to jest tylko kolorowa maskarada. Wszystko to zabawa, wszystko to jest jedna gra. Przy otwartych i zamkniętych drzwiach -- to jest gra. Życie to nie teatr -- ja ci na to odpowiadam. Życie to nie tylko kolorowa maskarada. Życie jest straszniejsz

POEZJA

Ty przychodzisz jak noc majowa, biała noc, noc uśpiona w jaśminie, i jaśminem pachną twoje słowa, i księżycem sen srebrny płynie, płyniesz cicha przez noce bezsenne - cichą nocą tak liście szeleszczą- szepcesz sny, szepcesz słowa tajemne, w słowach cichych skąpana jak w deszczu... To za mało! Za mał

NIECH ŻYJE BAL

Życie, kochanie, trwa tyle co taniec, fandango, bolero, bibop, manna, hosanna, różaniec i taniec, i jazda, i basta, i stop. Bal to najdłuższy, na jaki nas proszą, nie grają na bis, chociaż żal, zanim więc serca upadłość ogłoszą - na bal, marsz na bal! Szalejcie aorty, gdy idę na korty, roboto, ty w

Nie przyzwyczajaj się

Wydawało mi się kiedyś, Panie Święty, że nie zdzierżę pewnej nocy niefortunnej, gdy ktoś odszedł bez spojrzenia i pointy i zostawił mnie w rozpaczy niezbyt dumnej. Wydawało mi się wtedy, Panie Boże, że okrutnie moje losy on powikłał, a tymczasem - znowu jestem dziś w humorze, a tymczasem,

Poeta ignorancji

Być może ziemia płynie, nie wiem. Być może gwiazdy to małe papierowe strzępki wycięte przez jakieś gigantyczne nożyczki, nie wiem. Być może księżyc jest zamarzniętą łzą, nie wiem. Być może Bóg jest tylko głębokim głosem słyszanym przez głuchych, nie wiem. Być może jestem ni

Inwokacja

Bez ciebie jestem tak smutny jak kondukt w deszczu pod wiatr. Bez ciebie jestem wierutny Pozór mężczyzny i ślad. Bez ciebie jestem nieładny, bez żadnej szansy u pań. Bez ciebie jestem bezradny jak piesek, co wypadł z sań. Bez ciebie jestem za krótki na długą drogę przez świat. Bez ciebie

Z sufitu

  Jest takie miejsce na suficie, Gdzie czasem widać rzeczy sedno. Wystarczy długo się wpatrywać, Wtedy, gdy jest ci wszystko jedno... Gdy coraz mniej rozumiesz z tego, Co w życiu nam się zdarza. A czas wydziera dni i noce, Jak ... kartki z kalendarza. Co z tą nadzieją, czemu wciąż Jak

Sześć krzyżyków ciotki, czyli kuracja upiększająca

Była sobie ciotka -- idiotka, Najmniejsza w całej rodzinie, Nie była z ciotki żadna Bardotka. Urodę miała raczej Herodka, Tam na kredensie stoi jej fotka, Uszy za duże, Szyja za krotka I jak rodzinna głosiła plotka Taka już była od zarodka W ciele rodziny ciotka -- idiotka I

Trzeba umieć ludzi pokochać

Trzeba umieć ludzi pokochać, jeśli nie ogień, ustami wyrzucać jasność, życie jak granat wybucha, wybuchło, zgasło. A tu by trzeba z desek prostych dom, kościół, niebo drgające wznieść. A tu posadzić żywicą dudniące sosny, pod włosami ich, pod kwiatami serdeczną gościć wieść. A tu by dzb

Tak się złożyło, że jestem i patrzę

Doszło do tego, że siedzę pod drzewem, na brzegu rzeki, w słoneczny poranek. Jest to zdarzenie błahe i do historii nie wejdzie. To nie bitwy i pakty, których motywy się bada, ani godne pamięci zabójstwa tyranów. A jednak siedzę nad rzeką, to fakt. I skoro tutaj jestem, musiałam skądś przyjść, a prze

Zimno mi

Niesie wiatr z pobliskich ściernisk Płonącego chrustu dym Miły mój to już październik Do jesieni pełny rym. A Ty wodzisz mnie po lesie I nie mówisz przy tym nic Co nam spacer ten przyniesie Gdy tak miłość będziesz kryć. Zimno mi, po prostu zimno mi, Przecież taki wiatr, A Ty nie wiesz, n

List w sprawie polonistów

Polonista to nie zawód, lecz hobby, Polonistą być - nie życzę nikomu. Polonista po godzinach nie dorobi, Choćby zabrał robotę do domu. Polonista nie wędruje po mieszkaniach, Nie odzywa się wchodząc ze dworu: - Bardzo ładnie rozbieram zdania, Czy jest jakieś stare zdanie do rozbioru? Choć

Pytania retoryczne

Tyle słów namawia, żeby im zaufać Tnie ostrzem rozumu lub pasją wybucha, Ku niebu uniesie, lub o ziemię ciśnie. Jednak ufać - znaczy uchylić przyłbicy Komuś, kto się mylić może, lub źle życzyć Więc na cios wystawiasz to, co najwrażliwsze. Chociaż - jeśli słowom ufać się nie daje - Cóż pozo

Jesień idzie

Raz staruszek, spacerując w lesie, Ujrzał listek przywiędły i blady I pomyślał: - Znowu idzie jesień, Jesień idzie, nie ma na to rady! I podreptał do chaty po dróżce, I oznajmił, stanąw

Znalezione blogi:

Nie wiem, co to poezja, nie wiem, po co i na co... Wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą

Miejsca:

Janów (125)
Adamów (94)
Naga (28)
Lipsk (22)
Bolesław (22)
Marki (21)
Warszawa (17)
Kamieńsk (16)

Osoby:

Ewa Farna (12)
Juan (7)
Doni (6)
Eminem (5)

Firmy:

RUCH (36)
MEW (9)
SKOK (8)
Prochem (8)
MIT (8)
Żurawie (7)
Sony (5)
Onet (5)
Nike (5)
Mieszko (4)